HiFi, historia prawdziwa… podaruj mu dom!
Nowy Tomyśl
zdjecie 1
zdjęcie 1
zdjęcie 2
zdjęcie 3
zdjęcie 4
zdjęcie 5
Cześć wszystkim.
Mam na imię HiFi i opowiem Wam moją smutną historię.
Gdy byłem mały, miałem dom, miałem ludzi, którzy się ze mną bawili. Miałem ludzi, którzy mówili, że jestem śliczny, taki mały, puchaty miś, że gdy dorosnę będę piękny, dostojny i że zawsze będą mnie kochać.
Niestety ludzie słowa nie dotrzymali. Porzucili mnie, skazali na bezdomność.
Trafiłem do miejsca, gdzie w pokojach z kratami było dużo takich jak ja, niechcianych, porzuconych, bezdomnych psów… miejsce to nazywało się schroniskiem.
Mijały dni, tygodnie, miesiące. A ja czekałem, aż ktoś po mnie przyjedzie i zabierze do domu.
Tak też się stało, przyjechali ludzie – wtedy wydawało mi się, że fajni, że dostałem szansę od losu, że znów będę szczęśliwy.
Niestety trafiłem do budy na łańcuch… kraty zamieniłem na ciężki łańcuch, z którego nikt mnie nie chciał odpiąć i tak w jednym miejscu tkwiłem kolejne miesiące. Początkowo dostawałem co dziennie jedzenie, ale moi ludzie w końcu wyjechali i zostawili mnie na podwórku bez jedzenia, bez picia.
Po kilku dniach głodówki wziąłem sprawy w swoje ręce. Głód już mi doskwierał, sił było coraz mniej… ale udało się i zerwałem się z łańcucha. Przeskoczyłem przez ogrodzenie i biegłem ile sił w nogach, by znaleźć coś do jedzenia.
Niestety pech mnie nie opuszczał, wpadłem pod koła samochodu. Mocne uderzenie, które przerzuciło moje wychudzone ciało na drugą stronę jezdni na pobocze… Poczułem ogromny ból, kilka razy mocno zawyłem. Ale kierowca samochodu zamiast udzielić mi pomocy, sprawdził czy mocno ma uszkodzony samochód, zobaczył czy żyje i mimo iż moje łapy były zakrwawione, z pyska leciała krew – człowiek odjechał.
Na szczęście znalazły się osoby, które wszystko widziały i nie pozostały obojętne na moje wołanie o pomoc. Na miejsce szybko przyjechały osoby ze Stowarzyszenia „ŁAPA”, które zabrały mnie do lecznicy, gdzie spędziłem kilka dni, przeszedłem skomplikowaną operację biodra, w moim brzuszku znów pojawiał się regularnie pokarm, a ja poczułem, że w końcu komuś na mnie tak naprawdę zależy, że ktoś się mną opiekuje.
Aktualnie mam około 3 lata, mam w sobie mnóstwo energii, uwielbiam spacery, bieganie po ogrodzonym terenie.
Uwielbiam, gdy człowiek jest blisko mnie, gdy wyczesuje moje piękne futerko, gdy dokarmia smakołykami, gdy po prostu jest…
Lubię inne psy, nie jestem agresywny w stosunku do nich.
Chciałbym zamieszkać w domu z ogrodem, u ludzi, którzy by mnie kochali, którzy by się mną opiekowali, którzy by chodzili ze mną na spacery, – dla których po prostu byłbym ważny i traktowali by mnie jak członka rodziny.
Jeśli moja historia Cię urzekła i możesz ofiarować mi tak wspaniały dom – zadzwoń do moich opiekunów.
Kontakt w sprawie adopcji:
Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom „ŁAPA” z Nowego Tomyśla
Agnieszka: 664-021-169 (w tygodniu po godz. 15-stej)
Małgosia: 692-496-657
Warunkiem adopcji jest wizyta przed i poadopcyjna oraz podpisanie umowy adopcyjnej.
Pamiętaj!
Zwierzę to nie rzecz, tylko istota żywa.
Decyzja o adopcji psa powinna być przemyślana i odpowiedzialna, gdyż zabierasz do swojego domu przyjaciela na kilkanaście lat.
Dodano: 2015/02/10
Dodał: SPZ ŁAPA

Wyświetleń: 541

Kontakt
Telefon: 664021169