Bezpłatne ogłoszenia w sieci
>
Złamane serce Gusia, historia prawdziwa.
zdjecie 1
zdjęcie 1
zdjęcie 2
zdjęcie 3
zdjęcie 4
zdjęcie 5
„..A gdy przyjdzie chwila ostatniego aktu i śmierć weźmie pana w swoje objęcia, a jego ciało legnie w zimnej ziemi, nie jest ważne, że wszyscy inni przyjaciele pójdą swoimi drogami; tam, u grobu, pozostanie szlachetny pies, z głową wtuloną między łapy, o oczach smutnych, lecz otwartych w bacznej czujności, wierny i szczery nawet w śmierci…."
- Mieczysław Kula, luckydog.home.pl
Guś miał Panią, wyjątkową, kochającą, troskliwą i niestety ciężko chorą, do której śmierć przyszła zbyt wcześnie. Nie zdążyła, pomimo całej miłości do psa, zapewnić mu kochającego domu i troskliwych opiekunów. Nie znalazł się nikt z rodziny, przyjaciół, komu los psa byłby tak drogi jak jego właścicielce.
Guś trafił do schroniska…
Zderzenie ze schroniskową, brutalną rzeczywistością jest traumą dla psa, tym bardziej dla Gusia, pieszczoszka:
-Zimny beton zamiast ciepłej kołderki
-Agresywny towarzysz niedoli zza krat, zamiast przyjaznego głosu i pełnych miłości oczu właścicielki
-Szczekające i proszące o uwagę psy i wśród nich zrezygnowany, apatyczny Guś.
To trwa już rok… 365 dni straconych dla tego niezwykłego psa, obdarzającego ludzi wyjątkową miłością i zaufaniem. Guś ma obecnie ok. siedmiu lat, jest zaszczepiony i wykastrowany.
Nie ma w nim nieufności, jest przyjazny do ludzi i innych psów, bez względu na płeć.
Więc cóż, czekamy na tego, kto przyjedzie do Gusia i skrzętnie zapakuje jego walizki, oddając mu swoje serce ,w zamian dostając jego. Na dobre i na złe, w dostatku i biedzie, dopóki śmierć Was nie rozdzieli.
Kontakt w sprawie adopcji:
500-18-19-20
CENA: za darmo
Dodano: 6 lat temu
Dodał: Irena

Wyświetleń: 1124

Drukuj ogłoszenie
Edytuj ogłoszenie

Zgłoś nadużycie
Skontaktuj się
pokaż numery
Telefon: xxx